Kurz na krakowskich ulicach jeszcze nie opadł, a w uszach wciąż słyszymy rytm wybijany przez kapelę Mlaskotów. W oktawę Bożego Ciała czas w naszym mieście potrafi płynąć zupełnie inaczej. Gdy barwny korowód na czele z Lajkonikiem mija wiwatujące tłumy, mało kto myśli o tym, że pod kostiumem kryje się... Pracownik Wodociągów Miasta Krakowa, a towarzyszy mu „Brać Wodociągowa”. Dla Krakowian to chwila wyczekiwana przez cały rok. Spotkanie Lajkonika na drodze to jedno, ale uderzenie buławą to coś, na czym każdemu zależy, bo to synonim szczęścia.
Tradycja ta, sięgająca korzeniami XIII wieku i bohaterskiej postawy zwierzynieckich włóczków, dawnych flisaków wiślanych, którzy uratowali miasto przed najazdem Tatarów, nie przetrwałaby do dziś, gdyby nie jedna kluczowa zmiana warty.
Sztafeta pokoleń w cieniu krakowskich wodociągów
Gdy rzemiosło flisackie na Zwierzyńcu zaczęło wygasać, opiekę nad tą wyjątkową tradycją przejęła lokalna „Brać Wodociągowa”. Dzisiejszy pochód to także piękna opowieść o rodzinie i pasji. W rolę legendarnego jeźdźca Konika Zwierzynieckiego wciela się obecnie Mariusz Glonek – pracownik Wodociągów Miasta Krakowa. Służbę tę przejął po swoim ojcu, Zbigniewie Glonku, który bawił Kraków przez imponujące 35 sezonów.
- Moje doświadczenie w porównaniu z tatą jest niewielkie. Ja dopiero raczkuję – wyznaje z rozbrajającą szczerością pan Mariusz.
– Bycie Lajkonikiem traktuję jednak jak misję. Widzę, jak bardzo ludzie potrzebują kontaktu z tą tradycją - dodaje.
Harce, haracz i wirujący taniec. Przy Senatorskiej zaczyna się trasa
Zanim orszak ruszył na podbój miasta, w siedzibie Wodociągów Miasta Krakowa przy ulicy Senatorskiej 1 od rana panuje radosne poruszenie. Przygotowanie do wyjścia to prawdziwe misterium dla orszaku. Od precyzyjnego makijażu po założenie ciężkiego stroju. Choć historyczny kostium, będący pod opieką Muzeum Krakowa, przeszedł modernizację i jego wagę zmniejszono z 35 do 20 kilogramów, to kilkugodzinny taniec w takim rynsztunku wciąż wymaga kondycji godnej atlety.
Punktem kulminacyjnym podczas rozpoczęcia pochodu przy Senatorskiej 1 była wizyta w gabinecie Piotra Ziętary, Prezesa Zarządu Wodociągów Miasta Krakowa. Zgodnie z obyczajem, Lajkonik odebrał tam tradycyjny haracz - w tym roku podwójny tj. skrzynię wypełnioną złotem i worek z monetami, który z okazji 30-lecia miejskiej spółki wręczył Bogusław Kośmider, Prezes Krakowskiego Holdingu Komunalnego. Nie zabrakło też akcentów dotyczących 125-lecia Wodociagów Miasta Krakowa - z tej okazji Lajkonik z rąk Piotra Ziętary, Prezesa Zarządu WMK przyjął okolicznościową statuetkę. Chwilę później gabinet dosłownie trzęsie się w posadach od dynamicznego, wirującego tańca i okrzyków orszakowej asysty. Dopiero po tym energetycznym wstępie, przy dźwiękach krakowskich melodii, barwny korowód wychodzi na dziedziniec, gdzie czekają już setki wyciągniętych rąk, polujących na szczęśliwe uderzenie buławy.
Roztańczony orszak minie w stronę Rynku Głównego
Po opuszczeniu Senatorskiej1 Lajkonik wraz z wółczkami udał się do Centrum Obsługi Mieszkańców Wodociągów Miasta Krakowa pod numer 9, by potem szczęściem obdarzać sklepikarzy z Placu Targowego Na Stawach. Natomiast pierwszym bardzo istotnym przystankiem był dziedziniec Klasztoru Sióstr Norbertanek, gdzie co roku dochodzi do widowiskowej tanecznej walki. Przez całe popołudnie korowód kluczy ulicami Kościuszki, Zwierzyniecką i Franciszkańską, zaglądając do mijanych sklepów i kawiarni oraz zbierając uśmiechy przechodniów.
Główna scena dzisiejszego święta rozegra się dopiero wieczorem na Rynku Głównym. Taniec z chorągwią zawsze gromadzi wokół sceny Krakowian i turystów.
Kolejna okazja na spotkanie z żywą historią i "Bracią Wodociągową" dopiero za rok, ale dzisiejsza energia z pewnością wystarczy nam na długo.